Wielu powie mi tego dnia: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w twoim imieniu i w twoim imieniu nie wypędzaliśmy demonów, i w twoim imieniu nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im oświadczę: Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość. Proszę pana, tak szczerze mówiąc, to niech mnie pan nie straszy, przecież mnie włos z głowy spaść nie może, proszę pana. Ja się nie boję. Jeżeli ja dzisiaj w nocy nie wrócę, nocnym pociągiem do domu, do Ciechocinka, to jutro rano moja żona będzie u pana. MICHAŁ ROMAN. No no no, tylko bez szantażu. PANIE, NIE JESTEM GODZIEN, ABYŚ PRZYSZEDŁ DO MNIE. ale powiedz tylko słowo i uzdrów duszę moją. 1. W tym chlebie żyje ukryty Duch, który nie może być wypity. 2. Duch w Twoim chlebie, jakie przyjmują nasze usta. 3. 8 Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». 9 Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!». 10 Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. Tak, tak, tak, tak, tak! Ref.: Zagadkę zadam ci i powiedz mi, czy wiesz, co jesienią robi wiewiórka, bocian oraz jeż. Co jesienią robi wiewiórka, bocian oraz jeż. 2. Bociany mówią, że gniazdo nieczynne jest do wiosny, bo lecą stąd do Afryki, a każdy bocian radosny! Czas jesieni wszystko zmieni, posmutnieje świat, lecz zagadka W pieśni tej Kochanowski zastosował liczne środki stylistyczne. Pojawiają się bezpośrednie zwroty do bohatera lirycznego – apostrofy (Czego chcesz od nas Panie, Bądź na wieki pochwalon). Pomagają one zbudować nastrój dzieła, ale podmiot nie oczekuje rzeczywistego nawiązania kontaktu z Bogiem, stawiane pytania są retoryczne. uCrh. We wtorek 9 kwietnia odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Zawierciu. Podczas sesji zaognił się konflikt na linii prezydent-radni. Pierwszym tematem, który podjęto podczas sesji była uchwała w sprawie zajęcia stanowiska rady miejskiej w kwestii budowy obwodnicy Poręby i Zawiercia. W uchwale czytamy, że zawierciańska rada miejska uważa inwestycję za kluczową dla regionu, prezydent Zawiercia przekaże uchwałę do premiera, ministra infrastruktury, wojewody i marszałka województwa śląskiego oraz parlamentarzystów z naszego województwa. W sesji uczestniczyła Poseł na Sejm RP Anna Nemś, która podkreślała, że wystosowała podczas sesji pod koniec marca do prezydenta Zawiercia apel o zorganizowanie spotkania z udziałem parlamentarzystów, przedstawicieli GDDKiA oraz samorządowców. – O godzinie 13:00 dziś otrzymałam odpowiedź, że o 14:00 jest sesja nadzwyczajna rady miejskiej w tej sprawie. Czy od 22 lutego, gdy pojawiła się informacja o przetargu, podjął Pan jakieś działania w tej kwestii? Czy zamierza Pan zorganizować jakieś spotkanie? – pytała zawierciańska posłanka. – Mnie powierzono wykonanie uchwały rady miejskiej. Bardzo liczę na to, żeby się Pani zaangażowała. Najwyższa pora. Na dzień dzisiejszy nie ma potrzeby spotkań. To może niewiele zmienić. Tu jest potrzebna decyzja rządowa – mówił prezydent. – Dziwię się Panu, że zwrócił się Pan w takich słowach do Pani Poseł. Bo wszyscy posłowie starali się o to, żeby obwodnica powstała. Pan powinien podjąć wszelkie możliwe działania, nie powinien Pan czekać aż ktoś powie Panu, żeby coś zrobić. Pan nie podjął żadnych działań, żadnych – mówiła radna Ewa Mićka. – Jestem zaskoczony. Nie mam w zwyczaju chwalić się (w tym momencie radna Ewa Mićka powiedziała “oj ma Pan”). Były pisma do ministra, rozmowy z posłami, było wiele spotkań nieformalnych – odpowiadał Łukasz Konarski. Zarówno przewodnicząca rady miejskiej Beata Chawuła jak i radny Witold Grim pytali o to, jakie działania podjął prezydent w kwestii lobbowania na rzecz budowy obwodnicy Poręby i Zawiercia. Podkreślali że informacje na ten temat powinny być zawarte w sprawozdaniu z działalności prezydenta pomiędzy sesjami. W trakcie sesji procedowano również uchwałę dotyczącą zmiany w budżecie miasta na 2019 rok, którą to zmianę chciał wprowadzić prezydent Zawiercia. Zmiana polegała na przyznaniu kwoty 170 tys. zł na wykonanie projektu gazyfikacji ul. Marszałkowskiej oraz 40 tys. zł na fundusz młodzieży. Zostało to wpisane w jedną uchwałę wraz z zamiarem przekazania kwoty 60 tys. zł w ramach Inicjatywy Sołeckiej. – Chcemy mieć większą wiedzę o regrantingu, o projekcie gazyfikacji na ul. Marszałkowskiej. Chcielibyśmy poznać plany Pana Prezydenta na temat dalszego rozwoju Marszałkowskiej. Radni chcą poznać zasady wydatkowania środków publicznych. Nie ma regulaminu do korzystania z tych środków. Nie chcemy rezygnować z rewitalizacji ulicy Marszałkowskiej, ale chodzi nam o przedstawienie planów i wizji Pana Prezydenta wobec ul. Marszałkowskiej – mówiła Beata Chawuła. Radni zarzucali prezydentowi, że celowo umieścił w jednej uchwale trzy punkty zmiany w budżecie. Przyznanie kwoty 60 tys. zł na Inicjatywę Sołecką (Inicjatywa to konkurs ogłoszony przez marszałka województwa śląskiego) z budżetu miasta jest konieczne, aby sołectwa mogły składać wnioski o przyznanie dotacji (jutro upływa termin składania wniosków, trwał on 30 dni). Środki dla sołectw muszą być zabezpieczone w budżecie gminy, ale są one pokrywane z funduszu Inicjatywy Sołeckiej. W przypadku braku zabezpieczenie wyżej wymienionej kwoty, sołectwa nie będą mogły składać wniosków do Inicjatywy Sołeckiej. – Ja wiem, że możecie postrzegać to jako grę. Do tego jesteście przyzwyczajeni. Zróbmy pierwszy krok w rewitalizacji ul. Marszałkowskiej – mówił Łukasz Konarski. Posłuchajcie wymiany zdań pomiędzy prezydentem Zawiercia a radnymi: Otagowano:Rada MiejskaSesja Nadzwyczajna tak się nie robi! translations tak się nie robi! Add non si fa così! Ale jak ci na kimś zależy, to tak się nie robi. Se si tiene a qualcuno, non si fa così. Nie, tak się nie robi. No, è una cosa che non si fa. Kazał usiąść, patrzył prosto w oczy i pouczał, że w rodzinie tak się nie robi. Ti faceva sedere, ti guardava dritto negli occhi e ti diceva che no, le famiglie non funzionavano così. Literature opensubtitles2 Nie rozumiesz, że tak się nie robi? Non capisci che non si fa questo?» Literature Powiedz swojemu kumplowi, że tak się nie robi. Senti, di'al tuo amicone che non si fa cosi'. Tak się nie robi, kiedy się ma rodzinę, Luke. Non ci si comporta così quando si ha una famiglia, Luke. Literature Bo tak się nie robi. Perché è una cosa davvero sbagliata. No cóż... tak się nie robi. — Sire, ale... tak się nie robi. Ma, genitore, non... non si può fare così! Literature Dosyć tego. – Może i tak się nie robi – odparłem – ale Rory ma jakieś kłopoty i musimy ją odnaleźć. - Non sarà giusto, forse, - gli risposi. - Ma Rory è nei guai e dobbiamo trovarla. Literature Tak, ale tego tak się nie robi! I partner non si parlano così. Do grobu?Tak się nie robi opensubtitles2 Czy tak się nie robi, gdy się z kimś spotykasz? Non è così che si fa quando conosci qualcuno? Tak się nie robi panie Roshan. Non si fa così, signor Roshan. Wiem, że tak się nie robi, ale strój damy nie wpłynął na zmianę moich zwyczajów. Non è la cosa giusta da fare, lo so, ma il mio abbigliamento da signora non è riuscito a offuscare le mie maniere. Literature Nasz felietonista chciał odpocząć, odłożyć pióro na jakiś czas, ale ostatnie wydarzenia w klubie sprawiły, że nie jest w stanie tego zrobić. Ponownie przelał więc swoje myśli na papier i opisał, co sądzi o ostatnim zamieszaniu ze zmianą trenera. Zapraszamy do lektury! „Pani Prezes, tak się robi!” Intensywny tydzień za nami, kibicowska rodzino. Niestety, po raz kolejny mamy nadmiar emocji w naszym klubie. I błędów, tych boiskowych, jak i gabinetowych. Ostatnio krytykowałem panią prezes Martynę Pajączek, a tu nie minęły dosłownie dwa dni, a sama, swoimi błędami, dorzuciła mi drewna do grilla. Miałem nadzieję, że nie będę musiał znów sięgać pióra, ale skoro grill rozpalony – niech skwierczy. W piątek, naprawdę nagle, gruchnęła informacja „Prezes Pajączek rozmawiała z Leszkiem Ojrzyńskim”. Aż przejrzałem media klubowe, czy coś mnie ominęło, ale nie – dwa dni przed meczem, gdy w klubie jest jeszcze zatrudniony trener, prowadzimy negocjacje z jego potencjalnym zastępcą. Ktoś powie – dobrze, zabezpieczyli się na ewentualną porażkę. Ktoś inny powie – mamy powtórkę z Sulejówka. Powoli wychodzi na to, że klub zabezpieczony nie jest, a Victoria bis miała miejsce w Siedlcach. Abstrahując, czy zmiana trenera jest słuszna, czy nie (wiem, wiem, chcecie krwi, więc będziecie krzyczeli, że tak), pani prezes Pajączek zapędziła się w kozi róg. Wysłała wszystkim informacje: „Nie wierzę już w trenera Kaczmarka. Nie wierzę w jego warsztat, potrzebna jest zmiana”. A skoro taki sygnał dostali kibice oraz, co gorsza, piłkarze, to trudno będzie się z tych słów wycofać rakiem. Zwłaszcza sygnał wysłany do naszych zawodników jest czymś, co nie powinno mieć miejsca. Jeżeli do zmiany nie dojdzie, to z GKS będzie prowadził nas szkoleniowiec, który może kompletnie stracić posłuch w szatni. Skoro zarząd w niego nie wierzy, to dlaczego mieliby oni wierzyć. Pamiętacie zwolnienie trenera Mroczkowskiego? Tak to powinno wyglądać. Pierwszy o tym dowiedział się trener, potem szatnia, następnie przyszedł nowy szkoleniowiec. Nigdzie nie pojawiła się informacja, że Widzew z kimś rozmawia. Wszystko było zachowane w tajemnicy, aż do momentu finalizacji. Najgorsze jest to, że same takie podchody są nieeleganckie w stosunku do szkoleniowca. Nie daje mu się komfortu wyciągnięcia klubu z kryzysu, tylko podkręca nerwy i burzy pewność siebie. Dobrym przykładem może być Górnik Łęczna, gdzie duże problemy miał trener Kiereś, chwilę po podpisaniu nowego kontraktu z klubem. Zespół przegrywał mecz za meczem, ale były szkoleniowiec GKS Bełchatów otrzymał najlepszy rodzaj wsparcia. Jak wieść gminna niesie, zrobili typowego „Bońka” – poinformowali piłkarzy, że prędzej oni pożegnają się z klubem niż pan Kamil. Od tej rozmowy Górnik jest nie do zatrzymania. Trochę śmieszne (dla mnie to śmiech przez łzy, panią prezes by to zapewne w ogóle nie rozśmieszyło), jest to, że przez podobny numer, który wykręciła trenerowi Smółce, może w tym momencie brakować pieniędzy na domknięcie trenera Ojrzyńskiego. Jak to, zapytacie? Już śpieszę tłumaczyć. Gdy pojawiły się pierwsze informacje, że pani prezes szuka zastępstwa dla byłego szkoleniowca Arki, Smółka sam poszedł do jej gabinetu i zaproponował rozwiązanie kontraktu, bez wypłacania złotówki. Uczciwy układ, prawda? Smółka miałby czas na znalezienie klubu, a że przeprowadził tylko kilka treningów z drużyną, to nic by nie zarobił. Pani Pajączek zapewniła go jednak, że nie musi się niczego obawiać, a on ma prowadzić w spokoju zespół. Gdy jednak okazało się, że przychodzi trener Kaczmarek i zaproponowano rozwiązanie kontraktu bez wypłaty odszkodowania, to trener kulturalnie odpowiedział, co sądzi o tej ofercie. I tak trener Smółka był na naszej liście płac, później musieliśmy zapłacić za rozwiązanie kontraktu (niedużą kwotę, ale jednak). Zamiast mieć więcej na koncie oraz udowodnić swoją słowność, prezes nie ma ani pieniędzy, ani opinii słownej osoby. Na dzień pisania tekstu (a jest poniedziałek, godzina 17:26) nie ma w klubie ani trenera Ojrzyńskiego, ani trenera Zająca, który jest zastępczą opcją. Nie ma w klubie też trenera Majaka, który ostatnio tak się zapierał, że nie chce przejmować Widzewa, bo stołek parzy, aż tu nagle, dziwnym trafem, po cichu wyraził swe zainteresowanie objęciem tego ciężkiego stanowiska. Cieszy mnie, że solidarność zawodowa u trenerów jest cały czas na tak wysokim poziomie! I słowność w sumie też. Może z racji tej cechy, pani prezes nie zainteresowała się tą kandydaturą pana trenera Majaka? Szczerze – nie współczuję pani prezes najbliższych godzin. Musi się ładnie nagimnastykować, by wyjść z twarzą z tej, patowej dla niej sytuacji. Szukając plusów – sport to zdrowie! Z tego, co można wyczytać w prasie, gdy dogadano się z trenerem Ojrzyńskim, to w klubie powstał bunt – okazało się, że jest stronnictwo, które sprzeciwia się zatrudnieniu byłego szkoleniowca Korony. Samo to, że można przeczytać (nie pierwszy raz) słowo „stronnictwo” w kontekście klubu piłkarskiego, oznacza, że poszliśmy w bardzo złym kierunku. Tak to jest, gdy ponad dwadzieścia osób ma decydować o kierunku jego prowadzenia. Powstają stronnictwa, układy, różne gierki zakulisowe. Możliwe, że ten tekst będzie czytać jutro, tzn. we wtorek. Jest też możliwe, że nie będziecie wiedzieć, kto poprowadzi piłkarzy w meczu z GKS Katowice. Miałem wrażenie, że kuriozalnych sytuacji w Widzewie jest zbyt dużo i nic gorszego niż piątkowe rozmowy tandemu Martyna Pajączek – Rafał Pawlak tego klubu nie spotka. Jednak kilka dni wcześniej musiałem złapać się za głowę. Z rozpaczy. Sebastian Grochala na Twitterze zamieścił ciekawą historię, którą pozwolę sobie przytoczyć… HIT #sprawdzoneinfo -Klub zaprasza potencjalnego sponsora, który jest oddanym kibicem @RTS_Widzew_Lodz na mecz do strefy VIP,żeby przy okazji pogadać. W trakcie meczu 0 zainteresowania Gościem. Po meczu – „mecz ułożył się tak, że nie miałem jak do Pana podejść” 😩 #ToSięNieUda — Sebastian Grochala (@s_grochala) July 2, 2020 Więc tak: klub zaprosił na mecz osobę, która chce zostawić swoje pieniądze Widzewowi. Ok, to jest ok. Jednak zostawienie takiej osoby na całe spotkanie, by po jego zakończeniu powiedzieć: „Mecz ułożył się tak, że nie miałem, jak do pana podejść”, jest kpiną z zasad nie tylko marketingu, ale i dobrego wychowania. Nie zapraszam gościa na imprezę, by porozmawiać z nim, dopiero gdy wychodzi do domu. Ludzie! Nie oczekuję oczywiście, że do takiej osoby, podejdzie sama pani prezes (choć byłoby miło). Istnieje jednak po coś dział sponsoringu, biznesu i hospitality (z angielska gościnność, przecież tego Bareja by nie wymyślił), by ktoś do takiej osoby podszedł, porozmawiał – gościnnie. A jeżeli taka osoba ogląda mecz jak, za przeproszeniem, kołek, i nie ma czasu podejść do potencjalnego sponsora, to minęła się z powołaniem. Powinna, no nie wiem, przykładowo, kupić bilet i jako kibic obejrzeć mecz? Ale spokojnie – na pocieszenie dla tego pana. Na meczu Widzew – Legia, był pan Jakubas. Ten sam, który zainwestował ostatnio w Motor. Myślicie, że ktoś do niego podszedłby porozmawiać z nim, nawiązać relacje, niekoniecznie biznesowe, ale dać się zapamiętać, że ktoś się nim zainteresował (najlepiej pani prezes). Właśnie. A potem my się dziwimy, dlaczego nie mamy nowych sponsorów. Bo najwidoczniej nie są nam potrzebni. Troszkę zboczyłem z tematu, ale to jest właśnie urok felietonów, czasami mogę się rozgadać i przejść do innego tematu. Więc właśnie – co z tym Widzewem teraz będzie. Nie wiem. Ucieszyłbym się, gdyby w klubie na moment „stronnictwa”, mimo niechęci do siebie, popchnęły łajbę do przodu, wspólnie. A po sezonie niech między sobą przemyślą, czy obecna formuła Stowarzyszenia się sprawdza. Bo według kibiców nie. Bo na rozmowy z kibicami, w większości, nie mamy na co liczyć. Mimo próśb, panowie wolą tworzyć zamkniętą klikę. Niestety, ani to ich cyrk, ani ich zabawki, ani tym bardziej pieniądze, których powoli, powoli w kasie brak. PS Oczywiście jest ewentualność, że trener Kaczmarek poprowadzi Widzew w Katowicach. Ba, jest szansa, że to spotkanie wygramy. Jeżeli tak będzie, to będzie kompromitacja duetu, który ostatnio tak często wspólnie pojawia się na trybunach. Na ten moment, różnica w zarządzaniu między „panami z OLX” a panią Martyną jest żadna. A jeżeli chodzi o zarządzanie ludźmi, to w mojej ocenie, pani prezes przegrywa z kretesem. *** Aktualizacja: Zostaliśmy poproszeni o sprostowanie fragmentu powyższego felietonu. Podczas meczu z Legią, z panem Zbigniewem Jakubasem kontaktowali się zarówno prezes Pajączek, jak i przewodniczący rady nadzorczej, Leszek Bohdanowicz. Przepraszamy za wprowadzenie w błąd! Ostatnie wpisyZ ukrycia: "Pani Prezes, tak się nie robi!"[ Panie Jezu z miłości do ludzi często nas doświadczasz, upominasz, karcisz. Robisz to bo nas kochasz. Św. Piotra też kochałeś, a mimo to potrafiłeś powiedzieć do niego „idź precz szatanie”. Takie traktowanie działa też w drugą stronę. Ja Cię kocham i dlatego z miłości do Ciebie powiem Ci, że tak się nie robi Jezu, możesz się wypchać z takim uzdrowieniem. To są mocne słowa, ale taka jest prawda. Uzdrowiłeś mnie kiedyś na mszy z modlitwą o uzdrowienie w Łodzi, ale co z tego skoro nie mogę nic z tym zrobić. Dałeś mi tyle pięknych rzeczy, mówię o darach duchowych, zmieniłeś mnie wewnętrznie nie do poznania, sama bym tego lepiej nie wymyśliła, ale nadal żyję w niewoli swojego ciała. Po co mi to wszystko skoro nie mogę tego wykorzystać, równie dobrze mogłeś nic nie robić. Jest powiedziane bądź zimny albo gorący i to działa w obie strony Panie Jezu, albo mnie w pełni uzdrawiasz albo w ogóle, albo będę żyła w pełni albo w ogóle. Bo ja nie żyję, ja wegetuję, moje życie jest letnie, a chciałabym żeby było gorące, albo jak trup zimne. A ja jestem na wpół żywa, na wpół martwa. Tak się nie robi Panie Jezu. Dałeś mi tyle fajnych rzeczy, rozpaliłeś we mnie chęć życia, a życia mi nie dałeś, nie uwolniłeś. Tak bardzo chciałabym żyć pełnią życia, iść do ludzi, wykorzystać to co mi dałeś, być sobą taką jaką zawsze chciałam być, ale nie mogę, bo jestem w niewoli. Wszystko co od Ciebie otrzymałam idzie na zmarnowanie. Tak się nie robi Panie Jezu. Albo dasz mi całe życie, pełny zestaw, albo zabieraj wszystko z powrotem. To tak jakby biedakowi dać bogactwo, jakiś skarb i nie pozwolić mu go ruszyć, tylko dać mu na niego popatrzeć. A ja mam taki skarb w sercu i nie mogę go wykorzystać, bo jestem w niewoli, na uwięzi, mogę tylko popatrzeć i pomarzyć. Nie chcę marzyć o życiu, ja chcę żyć. Tak się nie robi Panie Jezu. Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 19:38:37 Sorry dziewczyny, ale potrzebuję się wygadać. Znów dałam się zrobić facetowi, znowu się zaangażowałam i jak zwykle źle na tym wyszłam... Poznałam go kilka miesięcy temu i zaczęliśmy się spotykać. Było w zasadzie normalnie, jak to bywa na początku- kino, knajpy, spacery itp ... nauczona poprzednimi doświadczeniami powiedzialam sobie, że podchodzę do tego na zimno, bez większych emocji. Ale jak tu podchodzić na zimno jak ewidentnie widać, że mu zależy - dzwonił, pisał, chciał się spotykać, był zazdrosny o inne moje wyjścia. Zwierzał mi się ze swoich problemów, które niestety były niemałe, ale pomimo tego podchodził pozytywnie do życia. No i wpadłam. Zaczęło mi zależeć. Ale wszytsko było w najlepszym porządku - wychodziliśmy jak zwykle, czyłe słówka, pocałunki, wspólny wyjazd na weekend. Aż kilka dni temu cisza. Zero odzewu, zero sms, zero telefonu- NIC! Jak głupia pisałam, że się martwię, że się umówiliśmy i nie wiem o co chodzi. Odpisał łaskawie po całym dniu- treść- hmmm chłodne oznajmienie, że nie jest gotowy na związek, że się nie zaangażowal. SZOK!!! Dzwoniłam, ale nie odbierał. Nie wiem co mam mysleć. Nie jestem z tych, które się narzucają- nie to nie, nie będę na siłe wchodzić w czyjeś życie, Ale powiedzcie dziewczyny jak można tak zrobić- zero wyjaśnień, brak rozmowy w cztery oczy :-/ Już sama nie wiem co o tym mysleć .... Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-06-14 21:49 przez j_ann. Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 19:42:28 Znam jedno określenie (oczywiście z tych mniej wulgarnych) Palant przez duuuuuuuże P. Glowa do góry -Tego kwiatu to pół światu Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 19:45:03 znam to z doswiadczenia.... niestety facetow nie stac na szczere rozmowy ;/ Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 19:48:33 Kochana Powiem Ci teraz coś, co każda kobieta wie, ale każdej się wydaje, że facet z którym teraz jest taki nie jest. Otóż - faceci to świnie. Faceci ranią i ranić będą. Sama rozstałam się po 3 latach z facetem którego kochałam jak nie wiem, a ja dla niego byłam "przyzwyczajeniem". Nigdy nie traktuj bycia z facetem jako coś pewnego, co się nigdy nie zmieni - wiadomo, nie wolno się zamknąć, przestać spotykać, nie da się też "podchodzić na zimno". Ale (przepraszam za szczerość) jeszcze nie raz będziesz miała złamane serce. Ale z drugiej strony spotyka nas też wiele dobrego z ich strony Także głowa do góry, druga banalna prawda - czas leczy rany i tego kwiatu jest pół światu! Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 19:51:08 przykre doświadczenie też tak miałam postaraj się o nim zapomnieć , chociaż wiem że to naprawdę trudne ale z upływem czasu dasz radę głowa do góry i pokaż mu na co CIĘ stać , nie pozwól aby CIĘ skrzywdził drugi raz pozdrawiam Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 19:56:24 zachował się beznadziejnie. Więc nie narzucaj się tym bardziej, bo facet na to nie zasługuje. Poza tym jeśli będziesz pisała i wydzwaniała zadziałasz na swoją niekorzyść. Daj mu pomyśleć, nie odzywaj się, być może coś do niego dotrze, a jeśli nie to trudno, nie zmusisz go do uczucia. Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-06-14 19:57 przez PeEmKa22. Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 19:58:44 Ja również kiedys czegoś podobnego doświadczyłam. Niby było wszystko ok a tu nagle zero odzewu z jego strony, żadnych wyjaśnień ani nic.... po jakims czasie zaczął spotykać sie z moja koleżanką, niedlugo potem wpadli i się ożenili a teraz się ciesze że tak się stało bo wiem że nie byłabym z nim szczesliwa. Obecnie jestem z facetem 5 lat, na szczęście jest inny od większości facetów i się nie martwie ze mnie zostawi, ale gdyby nawet tak się stało no to sobie głowy nie urwę, na wszystko trzeba być przygotowanym.... Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 20:00:14 Tez tak mialam. Tylko jego wymowka bylo : Chyba juz koniec. Takiego sms dostalam. A jak napisalam ze jak to, bylo ok, wszystko na dobrej drodze na to on : Oj przestan. Prosze. Znalazl sobie nowa(bardzo szybko) a po 2 tygodniach chcial wrocic. Ale wtedy nie chcialam ja. Facet niestety nie mysli mozgiem tylko siusiakiem wiec trudno jest ich rozszyfrowac. Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 20:01:17 Jeśli mu kiedykolwiek naprawde zależało, to wróci do Ciebie na klęczkach. Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 20:01:31 nie on jeden.. tak postepuje. pozostaje ci: odpuscic sobie. i zapamietac mu to, jakby kiedys mu sie o tobie przypomnialo. bedzie nastpeny.. Tak się nie robi :-( 14 cze 2011 - 20:03:36 wspólczuje, facet nie zasługuje na ciebie. na pocieszenie polecam konkurs "Wygraj podróż do Egiptu". Trzeba troche poczytac, polecic artykuly znajomym i mozna wygrac wycieczke. Polecam! Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

panie tak sie nie robi